Magurka i Surzynówka w Paśmie Jałowieckim - Małopolska na rowerze

Ukształtowanie terenu oraz krajobrazy Małopolski, a zwłaszcza powiatu suskiego od zawsze budziły we mnie podziw. Jeżdżę po tym terenie od kilku lat, a za każdym razem coś potrafi mnie zadziwić.
Chciałbym przedstawić Wam bardzo ciekawą propozycję trasy rowerowej, która rozpoczyna się w Suchej Beskidzkiej, biegnie przez Stryszawę, Zawoję oraz Grzechynię, wracając potem do miasta startowego.

Widok ze szczytu Surzynówki

Trasę rozpoczynamy przy Szkole Podstawowej Nr 2 w Suchej Beskidzkiej i jedziemy drogą rowerową w kierunku Żywca. Po ok. 3km dojeżdżamy do Kościoła św. Stanisława w Stryszawie, przed którym skręcamy w lewo (os. Bielarze). Nasza trasa początkowo biegnie asfaltową drogą pod górę. Nigdzie nie skręcając jedziemy tak aż do końca asfaltu. Wjeżdżamy w polną drogę, które wkrótce będzie biegnąć przez tutejszy las.


Leśna droga prowadzi nas przez około 4km, a więc musimy uzbroić się w... siłę, wodę i dobre opony ;) Warto zauważyć, że przejazd będzie wymagał niejednokrotnie zamoczenia kół w błocie. Trasa może okazać się dość ciężka, jeśli wybierzemy się w mokrą pogodę - jak ja ;)
Ogólnie mówiąc mamy tutaj w większości podjazd, najpierw po leśnej drodze, a potem polnej, gdzie nie obejdzie się bez niemałych ilości błota.


Po tym odcinku wjeżdżamy na asfaltową drogę i nadal nigdzie nie skręcając kierujemy się na wprost. Aż do kierunkowskazu na Hotel Beskidzki Raj - pod który oczywiście podjeżdżamy jednocześnie stojąc na szczycie Surzynówki (816m n.p.m.). UWAGA! Widok może zapierać dech w piersiach, a to jeszcze nie wszystko ;)



Opuszczając szczyt pierwszego ze szczytów podczas tej trasy skręcamy w prawo. Po ok. 200m dojeżdżamy do skrzyżowania z polną drogą, gdzie będzie kierunkowskaz na Suchą Beskidzką. Skręcamy w lewo. Kilkaset metrów dalej trawiastą drogą wjeżdżamy do lasu. I uwaga - nie zjeżdżamy w lewo, jak prowadzi szlak do miasta, ale kierujemy się drogą leśną bardziej w prawą stronę.


To kolejny podjazd i kolejny zdobyty szczyt - Magurka (872m n.p.m.). Z lasu wyjeżdżamy przy zabudowaniach, skąd roztacza się wspaniały widok na masywy Babiej Góry.




Teraz zjeżdżamy asfaltem do drogi wewnętrznej Lasów Państwowych, która jest jednocześnie czerwonym szlakiem. Tym też szlakiem kieruje się nasz leśny zjazd. Jeśli zjeżdżamy tędy podczas, gdy podłoże jest mokre warto uważać - na prawdę może być bardzo ślisko.

Cały czas zgodnie z oznaczeniami czerwonego szlaku jedziemy w dół. Po ok. 2,5-3km dojeżdżamy do skrzyżowania z asfaltową drogą. Jesteśmy właśnie na suskim Podksiężu. Skręcamy w prawo. Nasz zjazd po asfaltowej drodze z pewnością będzie bardzo przyjemny, ale trzeba uważać - droga nie jest zbyt szeroka, a jeżdżą po niej także samochody. Dalej mijamy Zespół Szkół im. Walerego Goetla w Suchej Beskidzkiej oraz cmentarz parafialny w Suchej Beskidzkiej, obok którego skręcamy w lewo, w ulicę Cmentarną. Jedziemy na wprost, a droga przekształca się w ul. Nad Stawami.
Kilkaset metrów dalej trzymamy się drogi z pierwszeństwem zjeżdżając w Handlową, obok supermarketu Tesco. Na najbliższych światłach wjeżdżamy na drogę rowerową, którą to kierujemy się aż do miejsca startu naszej trasy. Mój rower już po zjeździe i otrzepaniu niektórych elementów z błota wyglądał tak:



Trasę oceniam bardzo pozytywnie, chociaż wyjazd po błotnistym podłożu sprawił drobne problemy, a leśny zjazd okazał się bardzo zdradliwy. Ogromnym plusem tej trasy jest fakt, że tylko niewielka jej część prowadzi po drogach, gdzie poruszają się samochody. Takie rozwiązanie zdecydowanie pozwoli nam się wyciszyć i odpocząć pomiędzy górskimi lasami. Cała trasa liczyła 20,5km i zajęła mi 1h 40min.

MAPKA TRASY:



Polecane posty