Suska Błądzonka na dwóch kołach

Niedziela to dzień, w którym większość z Nas odpoczywa. Spędzamy go z rodziną, znajomymi,
 a czasem też sami. Na taki niedzielny, aktywny odpoczynek warto wybrać się na rower.
Tereny Podbabiogórza są bogate w ciekawe tereny, które powinien zobaczyć przynajmniej każdy okoliczny mieszkaniec. Takim właśnie terenem jest suska Błądzonka, którą możecie dojechać aż na Stryszawę, skąd wrócić do Suchej inną drogą albo podbijać kolejne tereny.


Ja dzisiaj wybrałem się na taką przejażdżkę, jednakże wybrałem tę krótszą opcję. Jechałem z młodszym bratem, który dopiero poznaje swój rower, więc też nie chciałem go specjalnie wymęczyć, a raczej pokazać że warto czasem się pomęczyć, żeby móc ujrzeć na prawdę piękne widoki.
Bratu się spodobało, także cieszę się że mogłem go zarazić pasją do roweru ;)

Co do drogi to określiłbym ją na raczej prostą. Oczywiście, jest podjazd ale myślę, że każdy kto miał styczność z rowerem poradziłby sobie z nim bez problemu. A jeśli nie, to zawsze można troszkę podprowadzić. Jadąc na taką dość krótką, bo zaledwie 12-kilometrową wycieczkę powinno się zwrócić szczególną uwagę na krajobraz i piękno jakie oferuje.
Na prawdę, jadąc samochodem nie zobaczycie tak dużo i tak pięknie, a warto docenić to co się ma tak blisko. Zdjęcia może nie są jakieś idealne, ale robione telefonem, więc myślę że do przeżycia.


Najpierw ulicą Turystyczną, do dworca PKP w Suchej Beskidzkiej, gdzie jako szybki trening wynoszenie roweru po schodach - specjalnie, dla utrudnienia.
Dalej drogą Kolejową, wykonaną z kostki betonowej i potem wjazd na asfalt przy Przemysłowej.
Za najbliższym mostem jedziemy ulicą Aleksandra Starzeńskiego, skąd odbijamy w prawo 
na mostek. W zasadzie jest to bodajże droga główna, ale warto wspomnieć.
 Dojeżdżamy do skrzyżowania z ul. Błądzonka. Oczywiście można do tego miejsca dojechać z każdej innej strony Suchej, ale akurat ja tędy miałem najbliżej.

Teraz już ciągle jedziemy ulicą Błądzonką, nie zjeżdżając w żadną z bocznych uliczek.
Dopiero przy drogowskazie na Stryszawę skręcamy z tej drogi.
Warto powiedzieć, że droga cały czas biegnie pod górę. Jest to nie wielkie pochylenie, co sprawia że nie odczuwamy go tak mocno. Chodzi tutaj o odcinek między punktami 2, a 4 na mapie wyżej.
Odcinek pomiędzy kolejnymi punktami jest bardzo podobny, jednak te podjazdy są troszeczkę bardziej strome. W okolicy punktu 5 czeka nas ten najbardziej stromy podjazd, po którym już prawie możemy odetchnąć. Oczywiście nie jest to jakoś specjalnie wymagający odcinek, ale na pewno bardziej niż pozostałe. Po wyjechaniu możemy zjechać nieco w dół i za ostrym zakrętem, przed punktem 6 czeka jeszcze jeden już krótszy podjazd. Dojeżdżamy do skrzyżowania, gdzie szlak rowerowy prowadzi prosto, a znak na Stryszawę w lewo. Jedziemy w lewo.
Teraz zdecydowanie najprzyjemniejsza część trasy, która zaczyna się przy punkcie 6
 i kończy aż w domu. Zjazd w dół. Należy jednak uważać, bo droga nie jest zbyt szeroka, 
a z przeciwka może poruszać się samochód. Warto używać hamulców, bo bez nich możemy rozwinąć wysoką prędkość, z którą jazda przy takiej drodze może nie być bezpieczną.
Końcówka zjazdu prowadzi nas do skrzyżowania, gdzie skręcamy w lewo i kierujemy się do kolejnego. Tym razem jest to skrzyżowanie z drogą wojewódzką nr 946, gdzie również jedziemy 
w lewo - kierunek Sucha Beskidzka.
No i w zasadzie byłoby to na tyle, bo został nam tylko prosty odcinek drogi.
Co do mojej oceny, to tak jak powiedziałem na początku. Zdecydowanie polecam, ze względu na piękny krajobraz oraz dość prosty podjazd, nadający się nawet dla początkujących rowerzystów.

Galerię zdjęć z trasy znajdziecie na naszej stronie na Facebook'u: www.facebook.com/suskiblogrowerowy 

Polecane posty