Z widokiem na Babią

Cześć. Tak jak pisałem na blogowym profilu na facebook'u, w  sobotę przebyłem trasę, która 
w większości umożliwiała podziwianie masywu Babiej Góry.


 Całość to ok. 35km, wraz z podjazdem na Przysłop od strony Zawoi - najbardziej wymagająca część trasy, ale zacznijmy od początku.
Wyruszyłem standardowo, z Suchej Besk, w stronę Makowa Podhalańskiego. 
Droga prosta, po równym terenie, niestety z dużym natężeniem ruchu 
- starałem się jednak nie przeszkadzać zbytnio kierowcą :-)
Z Makowa cały czas drogą krajową 28 aż do Białki, gdzie skręcamy w prawo, w kierunku Zawoi.
Od skrzyżowania do samej Zawoi mamy jeszcze 8km, aczkolwiek do kolejnego skrzyżowania musimy przebyć jeszcze nieco ponad 10km. Teraz już drogą wojewódzką, znacznie mniej obciążoną ruchem, ale praktycznie cały czas z lekkim nachyleniem w górę. Nie czuć tego podczas jazdy samochodem, ale na rowerze już tak. Może nie jest to jakieś specjalne utrudnienie,
 ale dla początkujących po kilkunastu kilometrach może być już odczuwalne w nogach. 
Ja osobiście bardzo lubię trasy prowadzące przez Zawoję i zdecydowanie polecam do jazdy
 na rowerze tamte tereny, mimo że raczej nie znajdziecie tam ścieżek rowerowych.



Po tych ok. 10km docieramy do skrzyżowania, gdzie skręcamy w prawo - kierunek Stryszawa.
To zdecydowanie najtrudniejszy odcinek trasy. Zakręty i miejscami mocno pod górę - wyjeżdżamy
 w końcu na wysokość ponad 700m.n.p.m. 
Najbliższe 2-3km będą niestety pod górę, skąd jednak zobaczymy zwłaszcza przy dobrej pogodzie jeszcze lepiej Babią Górę - widok na prawdę wart wysiłku. 
Widzimy także 25-metrową wieżę widokową przy Beskidzkim Raju - zawsze możemy podjechać 
na kawę i ciastko ;-)


Teraz najprzyjemniejsza, ale niestety najniebezpieczniejsza część trasy, czyli zjazd.
Zwłaszcza w tych miejscach, gdzie zakręty są na prawdę ostre musimy zachować szczególną ostrożność. Warto kierować się rozwagą, a nie adrenaliną - to ważne, aby zakończyć trasę szczęśliwie ;-)
Wysokość terenu po którym jedziemy będzie już co raz mniejsza aż do samej Suchej Beskidzkiej, więc czeka nas jeszcze tylko kilko kilometrowe roztrenowanie.

Uważam, że na prawdę warto odbyć taką trasę nie tylko ze względu na widoki, ale także na możliwość sprawdzenia siły swoich nóg. Tereny Małopolski w większości są terenami górzystymi, zróżnicowanymi pod względem wysokości i bardzo ważna jest siła nóg, która pozwoli na przebycie różnych, ciekawych tras czy zwiedzenia terenu na dwóch kołach.
"Cudze chwalicie, swego nie znacie" to słowa polskiego bajkopisarza, Stanisława Jachowicza,
 które zdecydowanie sprawdzają się w tej sytuacji - w końcu te tereny, po których biegną moje trasy w większości doprowadzają nas do na prawdę wspaniałego krajobrazu, który powinien w każdym
 z nas dodać motywacji do dalszej jazdy. Wcale nie trzeba wyjeżdżać za granicę, 
aby ujrzeć coś pięknego - czasem wystarczy po prostu wsiąść na rower, przejechać kilka kilometrów i można ujrzeć coś czego wcześniej nie dostrzegliśmy, mimo że byliśmy tak blisko.


Pozdrawiam bardzo gorąco ;-)

Polecane posty