FatBike, really fat.

Cześć. Na początek mała zagadka... z biegiem czasu pojawia się ich w Polsce coraz więcej, są podobne do roweru górskiego, ale maja sporo grubsze opony, nawet do 5 cali szerokości(!)...
Co to takiego? .... Oczywiście FatBike, czyli rower stworzony do jazdy po śniegu, piachu i na prawdę ciężkim terenie. Można byłoby powiedzieć, że to taki młodszy brat klasycznego roweru górskiego, z tym że bez amortyzatorów. Często taki rower ma też hamulce tarczowe i aluminiową ramę.


Oczywistą rzeczą jest, że takim rowerem nie wygramy maratonu, gdyż opór jaki stanowią opony jest na prawdę spory. Zaskoczeniem jest na pewno waga - sądząc po wyglądzie można pomyśleć, że taki rower waży grubo ponad 20, a może nawet 30kg, jednak tak nie jest. FatBike może ważyć nawet 14kg, czyli praktycznie tyle samo ile klasyczny "góral". Oczywiście na rynku znajdziemy też cięższe modele np. 16, 17kg, ale jest to tak samo odpowiednia waga, zważając na to że rower ma nieco grubsze obręcze, szersze dętki i masywniejszą ramę. 
 

Czy taki rower ma w ogóle jakiś sens?
Pamiętajmy, że taki rower został stworzony przede wszystkim dla naszych "kolegów" z Alaski lub innych krajów gdzie zima jest na prawdę ostra, w przeciwieństwie do Polski. 
Oni przez większą część roku są zmuszeni jeździć po śniegu i zaspach, a nie jak u nas 1-3 miesiące w roku i to po lekkim śniegu.
 W Polsce taki rower jest fajną sprawą, ale pod warunkiem że jeździmy w zimie po lesie - w takim terenie "grubas" świetnie się sprawdzi, a przy okazji większej masy roweru potrenujemy trochę bardziej mięśnie :-)

Myślę, że to byłoby na tyle. Pozdrawiam :)

Polecane posty