Przeżyć na drodze, czyli jak być bezpiecznym.

Cześć. Dzisiejszy post będzie poświęcony bezpieczeństwu rowerzystów i kolarzy na polskich drogach. Wbrew pozorom nie jest to takie proste zadanie, zwłaszcza przy nieodpowiedzialności i nieumiejętności niektórych kierowców pojazdów czterokołowych.

 http://www.nasze.fm/files/wypadek_znak.jpg

Na naszych drogach niestety często zdarzają się wypadki lub zdarzenia drogowe z udziałem rowerzystów. Dobrym przykładem może być wypadek, który miał miejsce w Rajczy (pow. żywiecki, woj. śląskie) w którym zginęła 42-letnia kobieta i 7-letnia córeczka, a 14-letnia dziewczyna trafiła w ciężkim stanie do szpitala. Mężczyzna (32 lata) kierujący Mercedesem Vito wyprzedzał inny pojazd i wjechał w prawidłowo jadących rowerzystów, po czym zakończył manewr w rowie - kierowca prawdopodobnie był pijany. Wielka tragedia, i to nie daleko od miejsc w których jeżdżę. 
Wszystko przez nie uwagę i nie odpowiedzialność kierowcy... za to zginęła kobieta i dziecko. 
 Żaden wyrok nie przywróci życia tym osobom.
To był tylko jeden przykład, ale trzeba pamiętać że takich wypadków jest na prawdę dużo. 
Kolejnym, już "lżejszym" przykładem mógłby być wypadek, który przydarzył się mi 5 lat temu, byłem wtedy jeszcze dzieckiem. Mimo decyzji policji nie poczuwam się do winy za ten wypadek.
Wszystko miało miejsce 200-300m od miejsca mojego zamieszkania. Zjeżdżałem z góry, byłem na zakręcie, prędkość może 15km/h (miałem kask) i zza zakrętu wyjechał mały pojazd, jakim jest Daewoo Tico. Kierowca mocno trzymał się lewej krawędzi drogi i nie miałem gdzie uciec, doszło do zderzenia


 http://www.lebork24.info/biura/lebork24/news_photo/1336/1.jpg

Rozbita szyba, lampa, pogięta maska i urwane lusterko to uszkodzenia pojazdu, natomiast mój rower - pogięta rama i widelec (rower Kross skończył na złomie). 
Co do mnie to straciłem przytomność i mocno pokaleczony trafiłem do szpitala (wtedy pierwszy raz jechałem karetką pogotowia). Blizny na twarzy, klatce piersiowej i kolanie są i będą na zawsze.
Nie mogłem tam jechać, bo raz nie miałem karty rowerowej, a dwa rodzice mi nie pozwalali.
Jechałem z kuzynem, wiecie jak to jest... pojechaliśmy no i tak to się skończyło. 
Ja trzymałem się prawej strony, kierowca lewej, ale no cóż wina według policji była po mojej stronie.

Jedynym sposobem, żeby uniknąć takich sytuacji jest staranie się o utrzymanie własnego bezpieczeństwa poprzez odblaski, lampki, kask... no właśnie, kask - wiele osób zapomina o jego używaniu,  co na prawdę może spowodować nie przyjemne skutki. Lekarz, z którym rozmawiałem po wypadku powiedział, że gdybym nie miał kasku już by mnie tutaj nie było...
Co do odblasków, to wiadomy jest biały odblask z przodu, czerwony z tyłu, ale może warto byłoby wyposażyć się w jakiś dodatkowy odblask na rękę lub nogę, który zwłaszcza wieczorem i w nocy może poprawić bezpieczeństwo. Lampki są sprawą prostą i nie wymagają opisu.

Teraz zostało mi tylko wierzyć w to, że będziecie bardziej dbali o swoje bezpieczeństwo na rowerze :)

Pozdrawiam.
 

Polecane posty

2 komentarze

28 września 2015 09:09

Rowerzyści sami są sobie winni. Wczoraj jadąc drogą kompletnie bez światła ani jakichkolwiek odblasków jechał rowerzysta, w dodatku jeszcze na czarno ubrany. Jak chce tak jeździć, to niech od razu sobie trumnę zamówi, bo to kwestia czasu, jak go kiedyś ktoś skosi samochodem, nie ma co się dziwić że są wypadki. Niektórzy ludzie nie mają wyobraźni.

Reply
avatar
28 września 2015 13:36

Owszem, nie którzy rowerzyści w żaden sposób nie starają się być bezpiecznymi, ale musimy przyznać, że to jednak kierowcy powodują większość wypadków z udziałem rowerzystów - takie są statystyki.
Co więcej, mój pierwszy przykład jest na to dowodem, gdyż rowerzystki były odpowiednio oświetlone.
Kierowcy też często nie włączają świateł, piesi również zapominają o odblaskach.... to samo tyczy się rowerzystów - nie ma ludzi idealnych.

Reply
avatar