Na Krzeszów, ale inaczej

Witam. Wiem, że bardzo długo bo prawie 3 tygodnie nie napisałem żadnego postu, ale wszystko przez to że... no właśnie do 30 sierpnia byłem na wakacjach, a od 1 września wiadomo - szkoła, dodatkowo naszło na mnie sporo dodatkowych obowiązków domowych i przez to wszystko brakowało czasu.
Teraz będę już znowu pisał (a na pewno się starał) pisać regularnie. Za tak długą nie obecność chciałbym Was przeprosić i pozostało mi tylko mieć nadzieję, że dalej tutaj zaglądacie.

Dzisiejszy post będzie dotyczył trasy jaką pokonałem w sobotę. Trasa liczyła 31,5km (Endomondo pokazało 27,5km, dlatego że aplikacja wyłączyła się kiedy byłem te kilka kilometrów od domu).


Trasę rozpocząłem standardowo, tym razem jadąc w kierunku Żywca, czy może bliżej - Stryszawy.
Cały czas kierowałem się drogą główną, aż do przystanku autobusowego (bodajże pierwszego w Kukowie, jadąc od strony Stryszawy), gdzie skręciłem w prawo. Tam droga asfaltowa, najpierw z podjazdem, a potem tylko lekko pod górę, ale aż do rozgałęzienia dróg, gdzie znajduje się droga leśna z drogowskazem kierującym na Krzeszów - tam też jedziemy. 
Po może kilometrze drogi leśnej wyjeżdżamy przez dosyć sporym wzniesieniem, który musimy pokonać, jest to najtrudniejsze wzniesienie w tej trasie.




Kiedy już będziemy "u góry" zjeżdżamy w dół, do skrzyżowania przy szkole i kościele, gdzie skręcamy w prawo. Przed nami kilka nie tak dużych już wzniesień, a przy nich oczywiście zjazdy w dół. Trasę uważam za bardzo przyjemną i prostą, bo przejechałem ją bezproblemowo mimo tego że miałem prawie dwutygodniową przerwę w treningach rowerowych. 


Co by tu więcej mówić... trasa jak najbardziej udana i godna polecenia :-)

Pozdrawiam.




Polecane posty

2 komentarze

8 września 2015 23:01

Witamy witamy! Już myślałam, że znudziło Ci się blogowanie

Reply
avatar
9 września 2015 06:33

Nie znudziło mi się :-) Teraz już postaram się regularnie pisać.

Reply
avatar