Mózg, sport i nauka.

Cześć. Dzisiaj chciałbym porozmawiać o sprawie połączenia dobrych wyników w nauce oraz osiągnięć w sporcie.

Pierwszą, ważną rzeczą jest to że obydwie z tych rzeczy (nauka i sport) ze sobą nie kolidują, mimo tego że może się nam tak wydawać. Załóżmy, że przychodzimy do domu o 15, jemy obiad, odrabiamy zadania/sprzątamy dom zazwyczaj do godziny 16:30-17:00.
O 17 do ok. 22 mamy 5h czasu, z którego chociaż 20% można wykorzystać na sport.
Jeśli trenujemy w jakimś klubie ograniczają nas godziny, ale zazwyczaj kluby skupiające młodzież treningi mają w godzinach wieczornych, więc zdążymy wypocząć biernie, a potem na treningu, czynnie.
Pamiętajmy, że sport ma dla nas być przyjemnością, odpoczynkiem (czynnym), ale nie oznacza to, że możemy podczas treningu wyłączyć mózg. Wręcz przeciwnie, podczas treningu w klubie skupiamy się na odpowiedniej technice, taktyce czy skuteczności w zależności od sportu, ale podczas treningu "domowego", czyli takiego bez wkładu trenera, instruktora musimy korzystać z intuicji, rozumu i różnych innych umiejętności, np. podczas jazdy na rowerze warto znać teren po którym jedziemy, żeby nie zabłądzić, a jeśli się to już stanie musimy potrafić się odnaleźć, kolejnym przykładem może być sytuacja, gdy zjeżdżamy na rowerze z jakiejś, dużej góry, gdzie są zakręty - musimy przecież trzeźwo myśleć, w głowie szacować czy uda nam się pokonać dany zakręt bez kolizji, czy aby nie jedziemy za szybko, czy żaden samochód nie jedzie z przeciwka.




Polecane posty