Trasy rowerowe powiatu, czyli gdzie można jeździć na rowerze

Cześć. Dzisiaj na pewno pojadę na rower, ale chciałbym podzielić się z Wami większością tras, które przebyłem głównie po terenie powiatu suskiego oraz okolicy. Nie wszystkie trasy (jeśli w ogóle) prowadzą po szlakach, ale można dzięki nim zobaczyć piękno regionu oraz dostrzec różne, ciekawe zjawiska, których nie widać podczas jazdy samochodem.

Zaczynajmy!  

1.  Jedna z pierwszych tras jaką pokonałem na rowerze przechodziła przez Stryszawę, Krzeszów, Kuków, następnie znów Stryszawę i do Suchej Beskidzkiej.  Jej długość to trochę ponad 19km - nie była to jakaś specjalnie długa trasa, ale myślę że idealna na początek, chociaż odcinek między Stryszawą a Krzeszowem prowadził prawie cały czas pod górkę, to warto było tam jechać, ze względu na świetny krajobraz oraz fakt, że zjeżdżając z Krzeszowa, w stronę Kukowa prędkość dochodziła do 50km/h. 


2. Trasa przebyta tylko raz, nie tak całkiem dawno. Prowadzi przez Zembrzyce, Tarnawę Dolną, Mucharz, Śleszowice, Tarnawę Górną, Krzeszów oraz Stryszawę no i do Suchej.
Jest to już dłuższa trasa i wydaje mi się, że potrzeba do jej pokonania troszkę więcej siły niż do tej pierwszej, ze względu na dosyć duże podjazdy do Śleszowic i Krzeszowa. My, jeżdżąc na rowerze wychodzimy z zasady, że skoro jest pod górkę to zawsze będzie z górki i zawsze się to sprawdza, również na tej trasie, gdyż zjeżdżając z Krzeszowa nasza prędkość wyniosła ok. 70km/h.


3. Jedna z najnowszych tras, a zarazem najtrudniejszych, które przebyliśmy. Czerwone oznaczenie na mapce poniżej to odcinek kamienistej drogi leśnej, którą pokonaliśmy - nie znajdziecie jej na żadnych mapach, oprócz tych z pieszymi szlakami, gdyż właśnie tam prowadzi czerwony szlak pieszy. Miejscowości jakie przy okazji odwiedziliśmy to Stryszawa oraz Zawoja.
Niby tylko 20km, ale po przyjechaniu do domu byłem bardziej zmęczony niż jakbym przejechał 40km. Sam wyjazd na Zawoję Przysłop to nie lada wyzwanie, a przejazd leśną drogę, której nie ma nawet w GPS - jechaliśmy całkiem na ciemno, nie wiedzieliśmy czy jedziemy dobrze czy źle... 


4. Przebyta dwa razy... raz się zgubiliśmy, ale udało nam się wrócić na dobrą drogę. Jedna z tras, które wymagają dużej siły w nogach - wyjazd na Makowską Górę. Miejscowości, przez które podążała trasa to Maków Podhalański, Jachówka, Budzów, Zembrzyce. 
Trasa była na prawdę wyczerpująca, ale wrażenia świetne - znów prędkość maksymalna wyniosła ponad 70km/h, tym razem przy zjeździe z Makowskiej Góry. 


5. Trasa całkiem poplątana... zgubiliśmy się, potem źle skręciliśmy no i zamiast wyjechać w miejscowości Kocoń, wyjechaliśmy znów w Lachowicach :-) 
Nie była to przygotowana trasa, pojechaliśmy na żywioł, więc skończyło się jak się skończyło...
Stryszawa, Lachowice i Kurów, to miejscowości, w których byliśmy.


6. Nic innego jak skrócona trasa opisana pod numerem dwa. Pokonana w dosyć szybkim tempie.


7. Trasa bardzo prosta, po równym terenie - nic dodać, nic ująć :-) 


Było jeszcze kilka innych tras, ale nie były one jakoś specjalnie planowane, co skończyło się częstym zawracaniem i robieniem podwójnych kilometrów i żeby się nie kompromitować nie będę ich tutaj dodawał. Być może, że nie są to też wszystkie w pełni zaplanowane trasy, ale tylko te pamiętam :-)

Mam nadzieję, że wpis się podobał. Dzięki za przeczytania i pozdrawiam.

PS. Dzisiaj przejechałem trasę o długości 40km - napiszę o niej jutro :-)

Polecane posty

4 komentarze

Anonimowy
5 sierpnia 2015 08:35

Świetny blog :) polecę go znajomym- rowerzystom. Dopiero zaczynam jeździć, więc wskazówki tras bardzo przydatne :) pozdrawiam

Reply
avatar
5 sierpnia 2015 09:14

Bardzo dziękuję :-) Fajnie jest wiedzieć, że ma się dla kogo pisać :)

Pozdrawiam, autor

Reply
avatar
14 sierpnia 2015 10:11

Fajnie, że ktoś kto ma pasję taką jak ja czyli rower, lubi i dzieli się swoimi doświadczeniami na blogu, ja podróżuje mniej, bo czas... ale zawsze w ciepły weekend staram się gdzieś jechać, moim marzeniem jest wakacyjny wypad z Krakowa na Mazury..oczywiście rowerem:)

Reply
avatar
14 sierpnia 2015 18:07

Cieszę się, że są też ludzie którzy to doceniają :-) Ja chciałbym kiedyś przejechać z Suchej Besk. (50km od Krk) nad morze :) Pozdrawiam

Reply
avatar