Biking in Sucha Beskidzka

Cześć. Wiem, że znów spóźniam się z postem, ale tak po prostu wychodzi - zrób to, to i jeszcze to, pomóż mi w tym i w tym i tak dalej... - od rodziców :-)

Dzisiaj trasa nie była ani planowana, ani nie byłem na nią przygotowany - nie miałem ze sobą nawet wody, a to duży błąd, bo przecież odpowiednie nawodnienie podczas każdego wysiłku to podstawa, a zwłaszcza jeśli ktoś choruje na astmę tak jak ja (z góry mówię, że nie jest to dla mnie żadna przeszkoda). 
Wpis nazwałem "Biking in Sucha Beskidzka" dlatego, że zdecydowana większość, tej jakże krótkiej trasy prowadziła właśnie po tym mieście - oczywiście wjechaliśmy też poza granicę Suchej, do sąsiedniej Stryszawy. 


Trasę rozpoczęliśmy na skrzyżowaniu przy SP2 w Suchej Beskidzkiej, kierując się ul. Role w stronę Stryszawy, przejeżdżając obok miejsca w którym nie tak dawno miało miejsce czołowe zderzenie dwóch pojazdów, o którym przeczytacie TUTAJ.
Na pierwszym skrzyżowaniu, za mostkiem (już na Stryszawie) skręciliśmy w lewo.
Tam cały czas główną drogą, najpierw z dwoma lekkimi podjazdami, kawałkiem prostej i potem znów pod górę - tym razem już pod samo Kamienne. 
Najgorszą częścią były właśnie kilometry między 3, a 8 bo tam droga w większości prowadziła pod górę. W zamian za wyjazd, droga zaoferowała na przewietrzenie organizmu poprzez dosyć długo zjazd, gdzie prędkość maksymalna wyniosła ponad 70km/h, a dokładniej 75 - jest to nowy rekord prędkości maksymalnej.

Zdjęcie wykonane dla Was

Następnie dojechaliśmy do ulicy Krzeszowiaków, tam trzeba było odbić lekko w prawo, z drogi głównej. Wyjechaliśmy za sklepem Delikatesy Centrum w Suchej Beskidzkiej,gdzie prosto do marketu Kicek po świeżego kurczaka gotowanego :D 
Teraz już mieliśmy jechać do domu, ale wybraliśmy nieco dłuższą trasę i skręciliśmy w ulicę Szpitalną, gdzie jak sama nazwa wskazuje znajduje się szpital. 
Kolejną ulicą jaką odwiedziliśmy była Kościelna, potem Cmentarna oraz Nad Stawami. 
Po zakończeniu się tej ostatniej ulicy droga główna biegła wzdłuż Handlowej, którą pojechaliśmy.
Dalej między blokami no i prosto do domu... trasa się skończyła, ale mimo że nie była długa to myślę, że dosyć ciekawa.

Myślę, że to byłoby na tyle - dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam.


Polecane posty